18.07.2018

Konsekwencje ucieczki z miejsca wypadku


Powszechnie wiadomym jest, iż ubezpieczenie OC posiadacza samochodu ma chronić go za skutki nieszczęśliwych zdarzeń powstałych m.in. na drodze podczas użytkowania samochodu. Ale czy zawsze możemy liczyć na posiadane OC ? Poniżej przedstawiamy stan faktyczny z ktorego wynika, że ucieczka z miejsca zdarzenia, którego jesteśmy sprawcą, może nas dużo kosztować. 

Kierujący samochodem spowodował wypadek, w wyniku którego śmieć poniósł pieszy. Sprawca nie zatrzymał się i odjechał z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji następnego dnia. 

Wyrokiem karnym sprawca wypadku został uznany za winnego poprzez to, że kierując samochodem umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że nie zachował należytej ostrożności i jadąc z prędkością około 120 km/h, przekraczając dozwoloną prędkość o około 70 km/h, potrącił pieszego, a następnie zbiegł z miejsca zdarzenia i za to na podstawie wymienionych przepisów został skazany na karę 3 lat pozbawienia wolności.

W wyniku przeprowadzonego postępowania na rzecz poszkodowanej matki zmarłego ostatecznie zasądzono zadośćuczynienie w kwocie 62.000 zł, odszkodowanie w kwocie 54.000 zł, kwotę 3.901,26 zł tytułem zwrotu kosztów pogrzebu (wszystkie kwoty wraz z odsetkami ustawowymi) oraz koszty procesu.

Towarzystwo ubezpieczeniowe wystąpiło wobec sprawcy wypadku drogowego o zapłatę tytułem tzw. regresu. Sądy uznały żądanie za zasadne. Swoje żądanie powód oparł na treści art. 43 pkt 4 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, wskazując że odpowiedzialność pozwanego wynika z okoliczności, że zbiegł on z miejsca wypadku.

W ocenie Sądu przesłanka ta została w sprawie spełniona, a podstawą do jej przyjęcia był wiążący prawomocny wyrok Sądu karnego, skazujący pozwanego za przestępstwo, do którego ustawowych znamion należało zbiegnięcie z miejsca zdarzenia.

Zgodnie z art. 11 k.p.c. ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Przewidziana w tym przepisie prejudycjalność wyroków karnych, czyli ich moc wiążąca, opiera się na zasadzie jedności jurysdykcji sądowej w sprawach cywilnych i karnych. Istota tej zasady wyraża się w dążeniu do uniknięcia rozbieżności pomiędzy wyrokami, w sytuacji gdy u podstaw orzekania leży jeden i ten sam czyn. W myśl powołanego przepisu sąd cywilny związany jest tylko ustaleniami faktycznymi w zakresie opisu czynu zamieszczonego w sentencji wyroku, znamion czynu zabronionego (czas, miejsce, okoliczności, sytuacja), sprawcy czynu, poczytalności oraz związku przyczynowego o ile przestępstwo miało charakter skutkowy. Innymi słowy sąd cywilny obowiązany jest respektować wyrok karny w zakresie, w jakim stwierdza on popełnienie określonego przestępstwa stypizowanego w Kodeksie karnym.

Z tego też względu niedopuszczalne jest czynienie jakichkolwiek własnych ustaleń przez sąd cywilny, poza jednym wyjątkiem odnośnie wysokości szkody. Oznacza to, że sąd - rozpoznając sprawę cywilną - musi przyjąć, że skazany popełnił przestępstwo przypisane mu wyrokiem karnym (wyrok SN z dnia 14 kwietnia 1977 r., IV PR 63/77, LEX/el.). Okoliczności objęte dyspozycją art. 11 k.p.c. nie mogą być już przedmiotem postępowania dowodowego ani przedmiotem oceny sądu cywilnego, wobec czego nie ma do nich zastosowania zasada swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.). Sąd w sprawie cywilnej dokonuje tylko subsumcji pod odpowiedni przepis prawa materialnego cywilnego wiążących ustaleń wynikających z wyroku karnego oraz ewentualnych własnych ustaleń dotyczących pozostałych okoliczności istotnych w rozpoznawanej sprawie (wyrok SN z dnia 16 grudnia 1961 r., II CR 1229/60, LEX/el.).

W konsekwencji wyłączona jest możliwość obrony pozwanego sprzecznej z ustaleniami wyroku karnego.

Powyższe uwagi mają znaczenie o tyle, że w niniejszej sprawie poza sporem leżał fakt oddalenia się pozwanego z miejsca zdarzenia, lecz strony odmiennie interpretowały to zachowanie - powód był zdania, że wyczerpywało ono przesłankę zbiegnięcia z miejsca zdarzenia, o której mowa w art. 43 pkt 4 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2018.473 t.j.), zaś pozwany uważał, że jego stan psychiczny w momencie zdarzenia stanowił przyczynę dyskwalifikującą jej spełnienie. Tym samym pozwany zmierzał do wyprowadzenia przez Sąd Okręgowy ustaleń niezależnych od opisu czynu, za który został prawomocnie skazany, inaczej traktujących kwestię jego winy i w tym celu zgłosił szereg wniosków dowodowych, domagając się m.in. przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego psychologa i psychiatry. Takim działaniem pozwany dał jednak wyraz sięgnięciu po niedopuszczalne formy obrony, których poszukiwał obecnie

- w równie niedopuszczalny sposób - na drodze zarzutów dotyczących procesu gromadzenia i oceny materiału dowodowego.

Skarżący bez racji podnosił przy tym, że stosowane przez wskazaną ustawę pojęcie "zbiegnięcia z miejsca zdarzenia" wymagało poczynienia przez Sąd Okręgowy takich odrębnych ustaleń.

Wprawdzie przywołane pojęcie nie zostało zdefiniowane w prawie cywilnym, niemniej pomocna dla wyjaśnienia jego znaczenia jest definicja zbudowana na gruncie przepisów prawa karnego. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 marca 2001 r. (III KKN 492/99, LEX/el.) podkreślił, że momentem decydującym o przyjęciu, że sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, jest ustalenie, że oddalając się z miejsca zdarzenia, czynił to z zamiarem uniknięcia odpowiedzialności, w tym uniemożliwienia lub utrudnienia ustalenia jego tożsamości, okoliczności zdarzenia i stanu nietrzeźwości lub znajdowania się pod wpływem środków odurzających w chwili wypadku. Wbrew stanowisku skarżącego, karnistyczna definicja ucieczki z miejsca zdarzenia z uwagi na jej funkcjonalność jest spójna z cywilistyczną. Posłużenie się przez ustawodawcę w różnych aktach prawnych, choć w ramach jednego systemu prawnego, jako pewnej całości, tak samo brzmiącym pojęciem nie może uzasadniać jego zróżnicowania znaczeniowego. Jest to kwestia nie tylko techniki legislacyjnej, ale również zasad celowości i nierozerwalności roszczenia regresowego ujętego w ustawie z dnia 22 maja 2003 r. z odpowiedzialnością karną. Wszak przesądzenie tej odpowiedzialności jest podstawą regresu. Trudno zatem pojęcie, którym ustawodawca posłużył się w Kodeksie karnym inaczej interpretować w ustawie, która wprowadza instytucję pochodną i buduje regres w odpowiedzi na przypisanie sprawcy zdarzenia odpowiedzialności karnej.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 20.04.2018 r., I ACa 1088/17, LEX nr 2502571.